<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Instytut Fotografii proFOTOGRAFIA &#187; Książki | Recenzje</title>
	<atom:link href="https://www.profotografia.pl/?cat=17&#038;feed=rss2" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.profotografia.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 15 Jan 2026 17:44:40 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=4.1.42</generator>
	<item>
		<title>Tadeusz Cyprian – reaktywacja</title>
		<link>https://www.profotografia.pl/?p=1319</link>
		<comments>https://www.profotografia.pl/?p=1319#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 30 Sep 2021 14:14:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[proFotografia]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Książki | Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.profotografia.pl/?p=1319</guid>
		<description><![CDATA[6 października 2021 r. w Collegium Iuridicum Novum UAM w Poznaniu PREMIERA dwutomowej publikacji „Notatki jeńca 1917-1918. Fotografie 1918-1919” Tadeusza Cypriana odbędzie się 6 października 2021 r. w Collegium Iuridicum Novum UAM w Poznaniu, al. Niepodległości 53, w ramach XXIV Dni Lwowa i Kresów. Cyprian w młodości był przez osiem lat gimnazjum lwowiakiem, czego silne ślady znajdują się [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p class="p1"><strong>6 października 2021 r. w Collegium Iuridicum Novum UAM w Poznaniu</strong></p>
<p class="p1">PREMIERA dwutomowej publikacji „Notatki jeńca 1917-1918. Fotografie 1918-1919” Tadeusza Cypriana odbędzie się 6 października 2021 r. w Collegium Iuridicum Novum UAM w Poznaniu, al. Niepodległości 53, w ramach XXIV Dni Lwowa i Kresów. Cyprian w młodości był przez osiem lat gimnazjum lwowiakiem, czego silne ślady znajdują się w „Notatkach…”</p>
<p class="p1"><img class="alignnone size-medium wp-image-1365" src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2021/09/3_slajd_ok_Cyprian-wizualizacja-publikacji-I-600x320.png" alt="3_slajd_ok_cyprian-wizualizacja-publikacji-i" width="600" height="320" /></p>
<div class=""><strong>Sprzedaż wysyłkowa pod adresem:</strong></div>
<div class=""><strong> </strong></div>
<div class=""><span class="">PRESILO STUDIO</span></div>
<div class="">ul. Przemysłowa 21 62-600 Koło</div>
<div class="">Tel. (63)2626342</div>
<div class=""><span class="">e-mail: </span><span style="color: #0000ff; font-family: Calibri, sans-serif;"><span class=""><a class="" href="mailto:bok@presilo.pl">bok@presilo.pl</a></span></span></p>
<div class=""></div>
</div>
<p class="p1">Program:</p>
<p class="p1"><b>I. Wystawa „Fotografie prof. Tadeusza Cypriana sprzed 100 lat. Nieznane negatywy”</b></p>
<ul class="ul1">
<li class="li1">g. 10.30 – wernisaż i promocja dwutomowej publikacji “Notatki jeńca 1917-1918. Fotografie 1918-1919” Tadeusza Cypriana</li>
<li class="li1">g. 11.00 – oprowadzanie po wystawie przez kuratora Roberta Andre (wystawa czynna do 29 października 2021)</li>
</ul>
<p class="p1"><span class="s2"><b>II. </b></span><b>Wykład Moniki Piotrowskiej „Fotograficzne oko, reporterski słuch. Sylwetka polskiego przedstawiciela w Norymberdze – Tadeusza Cypriana”</b></p>
<ul class="ul1">
<li class="li1">g. 11.30</li>
</ul>
<p class="p1"><span class="s2"><b>III. </b></span><b>Wykład prof. Pawła Wilińskiego „Wkład prof. Tadeusza Cypriana w rozwój prawa karnego międzynarodowego”</b></p>
<ul class="ul1">
<li class="li1">g. 12.30</li>
</ul>
<p class="p4">[organizatorzy wydarzenia: Wydział Prawa i Administracji UAM i poznański oddział Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.profotografia.pl/?feed=rss2&#038;p=1319</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Tadeusz Cyprian: „Notatki jeńca 1917-1918. Fotografie 1918-1919”</title>
		<link>https://www.profotografia.pl/?p=1321</link>
		<comments>https://www.profotografia.pl/?p=1321#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2021 14:17:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[proFotografia]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Książki | Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.profotografia.pl/?p=1321</guid>
		<description><![CDATA[Prace nad wydaniem dziennika Tadeusza Cypriana z włoskich obozów jenieckich i jego zdjęć ze szkolenia w ramach Armii Polskiej we Francji trwały trzy lata. Sześć niepozornych zeszytów przechowywanych w poznańskim oddziale Archiwum PAN oraz 133 negatywy, podarowane w 1979 r. przez córkę fotografa Kolskiemu Klubowi Fotograficznemu Fakt, były tego warte.  Zeszyty kryją w sobie rewelacyjny [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p class="p1">Prace nad wydaniem dziennika Tadeusza Cypriana z włoskich obozów jenieckich i jego zdjęć ze szkolenia w ramach Armii Polskiej we Francji trwały trzy lata. Sześć niepozornych zeszytów przechowywanych w poznańskim oddziale Archiwum PAN oraz 133 negatywy, podarowane w 1979 r. przez córkę fotografa Kolskiemu Klubowi Fotograficznemu Fakt, były tego warte.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p class="p1"><img class="alignnone size-medium wp-image-1367" src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2021/08/3_P3180008-1-kopia-600x421.png" alt="3_p3180008-1-kopia" width="600" height="421" /></p>
<p class="p1">Zeszyty kryją w sobie rewelacyjny dokument. Osiemnastoletni autor zaraz po maturze ląduje w ogniu I wojny światowej – szkolenie, front włoski i kolejne włoskie obozy jenieckie. Jego świat wywraca się do góry nogami. A on pisze o tym na bieżąco – fantastycznie, z nerwem, dowcipem albo rozpaczą i wciąga nas do swego świata brawurowo. To narracja niezakłamana, porywająca.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<div class="foogallery-tinymce-title"></div>
<div class="foogallery-tinymce-title"></div>
<div class="foogallery-container foogallery-simple_portfolio foogallery-lightbox-none brickfolio">
<div class="bf-item" style="width:600px"><img  src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/cache/2021/09/poligon_wojskowy_lanfains/3568681009.jpg" class="bf-img" height="400" /><p>Poligon wojskowy, Lanfains, luty/marzec 1919. Fot. Tadeusz Cyprian</p></div><div class="bf-item" style="width:600px"><img  src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/cache/2021/09/okolice_rzeki_gouet_quintin/2498980335.jpg" class="bf-img" height="400" /><p>Okolice rzeki Gouët, Quintin, luty/marzec 1919. Fot. Tadeusz Cyprian</p></div><div class="bf-item" style="width:600px"><img  src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/cache/2021/09/zoąnierz_przy_studni_/2451626427.jpg" class="bf-img" height="400" /><p>Żołnierz przy studni. Porpair/Lanfains, luty/marzec 1919. Fot. Tadeusz Cyprian</p></div></div>

<p class="p1">Kiedy wojna się kończy, Cyprian jako rekrut do <span class="s1">– jak pisze – </span>„armii Polskiej” opuszcza obóz i opowiada dalej. Teraz fotografią. Odzyskanie wolności łączy się z odzyskaniem aparatu fotograficznego, więc wraca do życiowej pasji i <span class="s1">tworzy</span> fotoreportaż o drodze z Włoch do Francji nowych hallerczyków, o przygodzie, szkoleniach, zwykłej codzienności w Armii Polskiej i to głównie w nieznanych dotąd ośrodkach w Bretanii. Zdjęcia są absolutnym unikatem. Zachowały się na wspomnianych 133 negatywach.</p>
<p class="p1">Od 3 września publikujemy codziennie posty z fragmentami notatek i reprodukcjami wybranych zdjęć na naszym Facebooku: <a href="http://www.facebook.com/instytutfotografiiprofotografia"><span class="s2">www.facebook.com/instytutfotografiiprofotografia</span></a> aż do 6 października 2021 r. – wtedy nastąpi premiera książki.</p>
<p class="p1"><b>Tadeusz Cyprian</b>: „Notatki jeńca 1917-1918. Fotografie 1918-1919”</p>
<p class="p1">Tom 1: „Notatki jeńca 1917-1918”; redakcja: Monika Piotrowska, współpraca: Magdalena Knapowska; 354 s.</p>
<p class="p1">Tom 2: „Fotografie 1918-1919”; opracowanie: Robert Andre; 134 s., 133 zdj.</p>
<p class="p1">Teksty wprowadzające: Monika Piotrowska, Robert Andre</p>
<p class="p1">Wydawnictwo: Robert Andre<span class="s1"><span class="Apple-converted-space">  </span></span> <span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<div class=""><strong>Sprzedaż wysyłkowa pod adresem:</strong></div>
<div class=""><strong> </strong></div>
<div class=""><span class="">PRESILO STUDIO</span></div>
<div class="">ul. Przemysłowa 21 62-600 Koło</div>
<div class="">Tel. (63)2626342</div>
<div class=""><span class="">e-mail: </span><span style="color: #0000ff; font-family: Calibri, sans-serif;"><span class=""><a class="" href="mailto:bok@presilo.pl">bok@presilo.pl</a></span></span></div>
<p class="p1"><img class="alignnone  wp-image-1339" src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2021/09/andre_poziom-600x212.png" alt="andre_poziom" width="221" height="78" /></p>
<p class="p1">Przygotowanie i opracowanie: Fundacja Instytut Fotografii proFotografia.<span class="s1"><span class="Apple-converted-space">  </span></span><span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p class="p1"><span class="Apple-converted-space"><img class="alignnone  wp-image-1264" src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2021/04/logo2proFoto12png.png" alt="logo2profoto12png" width="179" height="49" /></span></p>
<p class="p1">Koło 2021</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.profotografia.pl/?feed=rss2&#038;p=1321</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nagroda im. Józefa Łukaszewicza!</title>
		<link>https://www.profotografia.pl/?p=1234</link>
		<comments>https://www.profotografia.pl/?p=1234#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Jun 2021 18:01:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[proFotografia]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Aktualności]]></category>
		<category><![CDATA[Książki | Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.profotografia.pl/?p=1234</guid>
		<description><![CDATA[„Życie alternatywne. Amatorzy i zawodowcy w fotografii poznańskiej 1839-1945” Moniki Piotrowskiej otrzymało nagrodę im. Józefa Łukaszewicza!  Wyróżnienie to przyznawane przez szacowną Bibliotekę Raczyńskich wyłania najlepsze książki związane tematycznie z Poznaniem. Co roku to honor znaleźć się w gronie twórców publikacji, uznawanych przez jury za najciekawsze, najważniejsze i najpiękniej wydane. Kuratorka i prezeska Fundacji Instytut Fotografii proFotografia swą „złotoksiążkę”, [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p class="p1" style="text-align: left;">„Życie alternatywne. Amatorzy i zawodowcy w fotografii poznańskiej 1839-1945” Moniki Piotrowskiej otrzymało nagrodę im. Józefa Łukaszewicza!<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p class="p1" style="text-align: left;">Wyróżnienie to przyznawane przez szacowną Bibliotekę Raczyńskich wyłania najlepsze książki związane tematycznie z Poznaniem. Co roku to honor znaleźć się w gronie twórców publikacji, uznawanych przez jury za najciekawsze, najważniejsze i najpiękniej wydane.</p>
<p class="p1" style="text-align: left;"><img class="alignnone size-medium wp-image-1396" src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2021/06/2_ksiazki-1-of-36-600x413.png" alt="2_ksiazki-1-of-36" width="600" height="413" /></p>
<p class="p1" style="text-align: left;">Kuratorka i prezeska Fundacji Instytut Fotografii proFotografia swą „złotoksiążkę”, jak w międzyczasie nazwano ten tom, wydała w roku 2019, ale premiery doczekała się w 2020 r. Na przeszkodzie stanęła pandemia, którą to przeszkodę uwzględnili jednak organizatorzy konkursu, dzięki czemu „Życie alternatywne” mogło zostać do niego zgłoszone. Wśród nominowanych było dziesięć <span class="s1">pozycji</span> i trzeba przyznać, że Monika Piotrowska znalazła się w bardzo dobrym towarzystwie.</p>
<p class="p3" style="text-align: left;"><a href="http://www.bracz.edu.pl/event/nominacje-do-nagrody-im-jozefa-lukaszewicza/" target="_blank">http://www.bracz.edu.pl/event/nominacje-do-nagrody-im-jozefa-lukaszewicza/</a></p>
<hr />
<p class="p3" style="text-align: left;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.profotografia.pl/?feed=rss2&#038;p=1234</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Życie alternatywne</title>
		<link>https://www.profotografia.pl/?p=1228</link>
		<comments>https://www.profotografia.pl/?p=1228#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Jun 2020 17:46:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[proFotografia]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki | Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.profotografia.pl/?p=1228</guid>
		<description><![CDATA[Monika Piotrowska, kuratorka i prezeska Fundacji Instytut Fotografii proFotografia po dziesięciu latach pracy wydała książkę pt: „Życie alternatywne. Amatorzy i zawodowcy w fotografii poznańskiej 1839-1945”. I choć opowiada o przeszłości, odsłania w nim tę samą ludzką fascynację techniką utrwalania ulotnego momentu, która jest udziałem współczesnych.  Nikt tak dotąd nie pisał o fotografii. Książka konstruowana jest [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p class="p1" style="text-align: left;">Monika Piotrowska, kuratorka i prezeska Fundacji Instytut Fotografii proFotografia po dziesięciu latach pracy wydała książkę pt: „Życie alternatywne. Amatorzy i zawodowcy w fotografii poznańskiej 1839-1945”. I choć opowiada o przeszłości, odsłania w nim tę samą ludzką fascynację techniką utrwalania ulotnego momentu, która jest udziałem współczesnych.<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p class="p1" style="text-align: left;"><img class="alignnone size-medium wp-image-1229" src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2021/04/ksiazki-1-of-36-600x401.jpeg" alt="ksiazki-1-of-36" width="620" height="414" /></p>
<p class="p1" style="text-align: left;">Nikt tak dotąd nie pisał o fotografii. Książka konstruowana jest z setek drobnych śladów, które autorka odnajduje niemal razem z czytelnikiem, ten proces zawarty jest w narracji. Czyta się ją momentami jak kryminał lub powieść przygodową.</p>
<p class="p1" style="text-align: left;">Mnóstwo tu odkryć, także dużych – np. dwudziestotrzyletni związek z Poznaniem rodziny Jacobich i jakość spuścizny, którą po sobie zostawili Sigismund, Lotte i Ruth. Albo rozmach, z jakim członkowie świeżo utworzonego Photographischer Verein zu Posen (Poznańskiego Stowarzyszenia Fotograficznego) powtarzali eksperyment R<span class="s1">öntgena</span><span class="s2">, wyprzedzając w tym berlińczyków. Zdumienie budzi doskonale zachowany zbiór fotografii braci Zielińskich – szczerych, bezpośrednich, które opowiadają o życiu rodziny przez trzy pokolenia.<span class="Apple-converted-space"> </span></span></p>
<p class="p4" style="text-align: left;">„Życie alternatywne“ zawiera ponad 120 zdjęć, w tym wyjątkowe obrazy codzienności Armii Polskiej we Francji utrwalone przez Tadeusza Cypriana, weduty Poznania podczas powodzi uchwycone przez Balbinę Mirską i perełkę – akt Zofii Stelmachówny, jedynej niezależnej fotografki poznańskiej w międzywojniu, która zdobyła pozycję artystki.</p>
<p class="p4" style="text-align: left;"><img class="alignnone size-medium wp-image-1225" src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2021/04/ksiazki-2-of-36-600x401.jpeg" alt="ksiazki-2-of-36" width="620" height="414" /></p>
<p class="p1" style="text-align: left;">„Życie alternatywne” to jednak przede wszystkim opowieść o losach ludzi fotografii w mieście, które dzięki ich działalności od początku nie było „ani prowincją, ani nawet dobrze rozwijającym się ośrodkiem. Pośród miast, które przed zaborami leżały w granicach Polski, Poznań należał do awangardy!” – podkreśla autorka. – „Książka nie pretenduje do miana opracowania historii poznańskiej fotografii. Przedstawiam opowieść o jej życiu społecznym. Fotografowie, nawet bardzo elitarni, z racji umiejętności utrwalania ludzkiej fizjonomii zawsze żyli i żyją blisko społeczeństwa. W obrazie ich środowiska okruch swojej historii odnaleźć może każdy z nas.” Książka wydana w roku 2019 przeżywa premierę dopiero z rokiem 2020. Wejście na rynek utrudnia pandemia. Ta sama pandemia sprawia jednak, że żywe i wciągające spotkanie autorskie (choć przerwane czy też przepołowione) odbyło się zdalnie, więc nigdy się nie skończyło – można na nie wpaść do dziś:<span class="Apple-converted-space"> </span></p>
<p class="p5" style="text-align: left;"><span class="s3">część pierwsza: <a href="https://youtu.be/YKmS2dapFUg"><span class="s4">https://youtu.be/YKmS2dapFUg</span></a> </span></p>
<p class="p5" style="text-align: left;">część druga: <a href="https://youtu.be/HC8mZRY84G0"><span class="s4">https://youtu.be/HC8mZRY84G0</span></a></p>
<hr />
<p class="p6" style="text-align: left;">Monika Piotrowska:</p>
<p class="p6" style="text-align: left;">Życie alternatywne. Amatorzy i zawodowcy w fotografii poznańskiej od 1839 do 1945 roku</p>
<p class="p6" style="text-align: left;">Projekt graficzny: Andrzej Dobosz | dobosz.studio</p>
<p class="p6" style="text-align: left;">wydawca: PIX.HOUSE, Poznań 2019</p>
<p class="p6" style="text-align: left;">książka do nabycia u wydawcy: <a href="https://pix.house/produkt/zycie_alternatywne/"><span class="s5">https://pix.house/produkt/zycie_alternatywne/</span></a> oraz w Galerii Mie<span class="s6">jskiej Arsenał i księgarni CIM w Poznaniu<span class="Apple-converted-space"> </span></span></p>
<hr />
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.profotografia.pl/?feed=rss2&#038;p=1228</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Notatki jeńca. Tadeusz Cyprian na I wojnie światowej</title>
		<link>https://www.profotografia.pl/?p=1156</link>
		<comments>https://www.profotografia.pl/?p=1156#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 13 Nov 2018 07:30:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[proFotografia]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki | Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.profotografia.pl/?p=1156</guid>
		<description><![CDATA[Tadeusz Cyprian to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci fotografii międzywojennej Polski, ogromny autorytet, również prawniczy – był polskim przedstawicielem w czasie procesów norymberskich w 1945 r. Zostawił po sobie pisma, dokumenty, zdjęcia, którymi niewielu się interesuje. Jest wśród nich komplet starych, włoskich zeszytów… Tadeusz Cyprian w mundurze Armii Polskiej &#8211; autoportret, 1919 r. Już w 2019 [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p class="p1" style="text-align: left;">Tadeusz Cyprian to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci fotografii międzywojennej Polski, ogromny autorytet, również prawniczy – był polskim przedstawicielem w czasie procesów norymberskich w 1945 r. Zostawił po sobie pisma, dokumenty, zdjęcia, którymi niewielu się interesuje. Jest wśród nich komplet starych, włoskich zeszytów…</p>
<p class="p1" style="text-align: left;"><img class="alignnone size-medium wp-image-1203" src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2018/11/Tadeusz-Cyprian-08-408x600.jpg" alt="tadeusz-cyprian-08" width="408" height="600" /></p>
<div style="text-align: left;"><em>Tadeusz Cyprian w mundurze Armii Polskiej &#8211; autoportret, 1919 r.</em></div>
<p class="p1" style="text-align: left;">Już w 2019 r. odkryjemy czytelnikom ich fascynującą zawartość – dzienniki z lat 1917-1918. Dzięki współpracy Instytutu Fotografii <i>proFotografia</i> z Robertem Andre, prezesem honorowym Kolskiego Klubu Fotograficznego, ukaże się albumowe wydawnictwo <b>„Tadeusz Cyprian na I wojnie światowej”</b>, które zawierać będzie te nigdy niepublikowane dzienniki z obozu jenieckiego we Włoszech oraz nieznane zdjęcia z 1919 r., powstałe w czasie pobytu Cypriana<b> </b>we francuskich obozach szkoleniowych Armii Polskiej &#8211; tzw. armii gen. Józefa Hallera.</p>
<div class="foogallery-container foogallery-simple_portfolio foogallery-lightbox-none brickfolio">
<div class="bf-item" style="width:180px"><a  href="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2018/11/Cyprian-081-1.jpg" data-caption-desc="Fot. T. Cyprian.  Żołnierze Armii Polskiej we Francji, Quintin, 1919 r."><img  src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/cache/2018/11/Cyprian-081-1/2926145336.jpg" class="bf-img" height="270" /></a><p>Fot. T. Cyprian.  Żołnierze Armii Polskiej we Francji, Quintin, 1919 r.</p></div><div class="bf-item" style="width:180px"><a  href="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2018/11/Cyprian-077-1.jpg" data-caption-desc="Fot. T. Cyprian. Hallerczycy w drodze z Włoch do Francji, 1919 r."><img  src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/cache/2018/11/Cyprian-077-1/814738361.jpg" class="bf-img" height="270" /></a><p>Fot. T. Cyprian. Hallerczycy w drodze z Włoch do Francji, 1919 r.</p></div><div class="bf-item" style="width:180px"><a  href="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2018/11/PC080185m.jpg" data-caption-desc="Notatnik Tadeusza Cypriana z obozu jenieckiego we Włoszech, 1917 r. Zbiory Archiwum PAN, Oddział w Poznaniu."><img  src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/cache/2018/11/PC080185m/2939632469.jpg" class="bf-img" height="270" /></a><p>Notatnik Tadeusza Cypriana z obozu jenieckiego we Włoszech, 1917 r. Zbiory Archiwum PAN, Oddział w Poznaniu.</p></div><div class="bf-item" style="width:180px"><a  href="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2018/11/P2250056m.jpg" data-caption-desc="Notatnik Tadeusza Cypriana z obozu jenieckiego we Włoszech, 1917 r. Zbiory Archiwum PAN, Oddział w Poznaniu."><img  src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/cache/2018/11/P2250056m/3140482679.jpg" class="bf-img" height="270" /></a><p>Notatnik Tadeusza Cypriana z obozu jenieckiego we Włoszech, 1917 r. Zbiory Archiwum PAN, Oddział w Poznaniu.</p></div><div class="bf-item" style="width:180px"><a  href="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2018/11/Tadeusz-Cyprian-07.jpg" data-caption-desc="Fot. T. Cyprian.  Żołnierze Armii Polskiej we Francji, 1919 r."><img  src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/cache/2018/11/Tadeusz-Cyprian-07/2536169509.jpg" class="bf-img" height="270" /></a><p>Fot. T. Cyprian.  Żołnierze Armii Polskiej we Francji, 1919 r.</p></div><div class="bf-item" style="width:180px"><a  href="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/2018/11/Tadeusz-Cyprian-10.jpg" data-caption-desc="Fot. ze zbiorów rodzinnych. Tadeusz Cyprian na siedzieniu strzelca w samolocie eskadry Armii Polskiej, 1919 r."><img  src="https://www.profotografia.pl/wp-content/uploads/cache/2018/11/Tadeusz-Cyprian-10/2325020031.jpg" class="bf-img" height="270" /></a><p>Fot. ze zbiorów rodzinnych. Tadeusz Cyprian na siedzieniu strzelca w samolocie eskadry Armii Polskiej, 1919 r.</p></div></div>

<p class="p5" style="text-align: left;"><span class="s1">W tym roku pracujemy nad przygotowaniem dzienników do druku. Cyprian zwał je <i>Notatkami </i>i zapisał nimi aż sześć zeszytów. Ostatni, z okresu końca wojny, był najgrubszy, czyli razem to właściwie siedem zeszytów, troskliwie przechowywanych obecnie przez poznański oddział Archiwum PAN. Ich treść pod wieloma względami burzy wyobrażenia tak o samym autorze – Cyprianie dziewiętnastoletnim, jak o życiu w obozie jenieckim doby I wojny światowej, o amatorskiej fotografii w trakcie tej wojny, kulisach rekrutacji do Armii Polskiej we Włoszech, języku polskim w pierwszym dwudziestoleciu XX wieku, nawet o lekturach i marzeniach jeńca… Narracja Cypriana jest wartka, atrakcyjna, na dodatek stanowi źródło do badań niczym studnia bez dna. Wstępne prowadzi Monika Piotrowska we współpracy z Magdaleną Knapowską-Niziołek podczas przepisywania rękopisów i tworzenia objaśnień. Podobną rolę spełniły przygotowania kuratora Roberta Andre do wystawy <b>„<i>Nieznane negatywy”</i></b>, otwartej 30 października 2018 r. w Kole. Prezentowane na niej fotografie pochodzą bowiem ze zbioru, który wykorzystany zostanie w anonsowanej tu publikacji „Tadeusz Cyprian na I wojnie światowej”. A owe zdjęcia z 1919 r. kontynuują opowieść spisaną w <i>Notatkach</i>. </span></p>
<p class="p3" style="text-align: left;"><span class="s1">„Jedna fotografia. To jest pole, na którem mogę zdziałać dużo i mam nadzieję na ‘zrobienie sobie imienia’ i wzbogacenie fachu nowemi rzeczami. Bo każda rzecz, którą w tym zakresie czytam, zostaje mi na zawsze w pamięci jak wyryta rozpalonem żelazem” – pisał T. Cyprian już w 1917 r. Tę jego miłość do fotografii uczcił na swe 40-lecie Kolski Klub Fotograficzny KKF ”fakt”, który nosi imię prof. Tadeusza Cypriana. Rzadki, kompleksowy pokaz wielowątkowej twórczości fotografa objął dwie wystawy i konferencję popularno-naukową. Ekspozycja <b><i>„Tadeusz Cyprian „Fotografie”</i></b><i> </i>(kurator: Adama Sobota) zestawia od dawna nigdzie razem nie prezentowane, oryginalne prace ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu, archiwum ZG ZPAF w Warszawie i Muzeum Sztuki w Łodzi. Druga wystawa to w/w „<b><i>Nieznane negatywy Tadeusza Cypriana z I wojny światowej”</i>; </b>negatywy te w 1979 r. Klubowi „fakt” podarowała córka fotografa Ewa Cyprian-Wiśniewska, jednocześnie nadając KKF imię swego ojca. </span></p>
<p class="p1" style="text-align: left;"><span class="s1"><b>Tadeusz Cyprian (1898-1979)</b></span></p>
<p class="p3" style="text-align: left;"><span class="s1">W dziedzinie fotografii stał się „alfą i omegą” już w końcu lat 20. XX w., zarówno w Poznaniu, jak i całym kraju. Ujmował fachowym i rzeczowym językiem, gdy mówił i pisał, a wygłaszał prelekcje i publikował w czasopismach do 1939 r. niezmordowanie. Podobnie jasno wykładał fotografię w podręcznikach, których do 1938 r. wydał osiemnaście. Jeśli przypomnieć, że już jedna z pierwszych jego książek fotograficznych <i>Krótki podręcznik fotografii ALFA</i> z 1930 r. miała 10 edycji i w sumie 120 tys. nakładu, że także <i>Fotografia, technika i technologia </i>z 1950 r. miała 10 wydań, to staje się jasne, że właśnie Cyprian wykształcił kilkaset tysięcy polskich fotoamatorów. Był też drugą obok Bułhaka najbardziej rozpoznawalną postacią świata fotografii i drugim po nim autorem najczęściej wystawiającym swe prace w Polsce i zagranicą. Jego zdjęcia jeszcze w międzywojniu pokazywano w niemal wszystkich państwach zachodniej Europy, a także w USA, Kanadzie, Japonii itd. Na świecie uznawano go za reprezentanta całego polskiego środowiska fotograficznego &#8211; miał niezwykle bogate kontakty, ale i doskonały warsztat, znalazł się w amerykańskim <i>Who’s Who in Pictorial Photography</i> już w edycji 1927/28. Od 1942 r. był członkiem ekskluzywnego, brytyjskiego Royal Photographic Society, w Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej FIAP zebrał najwyższe tytuły. </span></p>
<p class="p4" style="text-align: left;"><span class="s1">Cyprian odegrał jednocześnie dziejową rolę dla Polski jako prawnik. Zasłynął po II wojnie światowej &#8211; występował jako jeden z czterech polskich oskarżycieli na procesach norymberskich, jego wkład w ukaranie zbrodniarzy hitlerowskich, którzy działali na naszym terenie, jest nie do przecenienia. Pełnił istotne funkcje w polskim sądownictwie jeszcze w międzywojniu &#8211; w poznańskim sądzie okręgowym, później apelacyjnym, od 1938 r. w Sądzie Najwyższym w Warszawie. W 1950 r. został profesorem zwyczajnym na Uniwersytecie im. Marie Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W latach 1952-68 był profesorem w katedrze prawa karnego poznańskiego UAM, pracownikiem PAN i przejściowo Instytutu Zachodniego. Tytuł profesora zwyczajnego otrzymał 1 października 1956 r.</span></p>
<p class="p6" style="text-align: left;">Więcej o Tadeuszu Cyprianie:<i>  <b>”</b><span style="color: #ff0000;"><a style="color: #ff0000;" href="https://www.profotografia.pl/rozmowy-opinie/obiektyw-w-kamaszu-2/">Obiektyw w kamaszu. Cyprian na I wojnie światowej</a></span><b>”</b></i></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.profotografia.pl/?feed=rss2&#038;p=1156</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Janusz Nowacki „Twarze Jazzu“</title>
		<link>https://www.profotografia.pl/?p=432</link>
		<comments>https://www.profotografia.pl/?p=432#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 16 Jan 2013 15:20:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[proFotografia]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki | Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.profotografia.pl/?p=432</guid>
		<description><![CDATA[„Twarze jazzu”. Janusz Nowacki. Poznań, 2012, ZPAF Mała, zgrabna książeczka, w formacie pod przekątną, po której biegną struny na gryfie kontrabasu Bjørnara Andresena. Norweg grał w Sali Kongresowej na Jazz Jamboree w 1970 r.  Na Jazz Jamboree zawsze grali najlepsi. Jeden z najstarszych festiwali jazzowych w Europie był w latach 1964-73, gdy fotografował na nim [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">„<b>Twarze jazzu</b>”. Janusz Nowacki.<br />
Poznań, 2012, ZPAF</p>
<p style="text-align: justify;">Mała, zgrabna książeczka, w formacie pod przekątną, po której biegną struny na gryfie kontrabasu Bjørnara Andresena.</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/NowackiJAZZ/twarze-jazzu_janusz%20nowacki_cover.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;">Norweg grał w Sali Kongresowej na Jazz Jamboree w 1970 r.  Na Jazz Jamboree zawsze grali najlepsi. Jeden z najstarszych festiwali jazzowych w Europie był w latach 1964-73, gdy fotografował na nim Janusz Nowacki, nadal jedynym w Polsce; nie zapraszano przeciętniaków. Na koncerty tłumy waliły drzwiami i oknami, słuchać wolnej muzyki &#8211; prawdziwa fiesta. Ale nie to widać na zdjęciach Nowackiego. Cały ten zgiełk został pod sceną.</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/NowackiJAZZ/janusz-nowacki_hall_singer_fot%2000013.jpg" alt="" /></p>
<p style="text-align: justify;"><i>Hal Singer, 1968</i></p>
<p style="text-align: justify;">Po co właściwie robić zdjęcia muzykom, zwłaszcza jazzmanom? Czy fotografia może o nich powiedzieć coś więcej niż ich muzyka? Więcej pewnie nie, ale inaczej. „Tak – to jest jakieś przepiękne déjà vu, gdy muzyka brzmi z fotografii, gdy zapętla się z tym, czego słuchałeś“ – pisze w krótkim tekście wprowadzającym do albumu krytyk jazzowy Dionizy Piątkowski. Jest przy tym – on, znający fotografa od lat – zaskoczony tym zbiorem, zdjęciami, które po wystawach w okresie, gdy powstawały, zostały przez Nowackiego schowane w prywatnym archiwum. Z upływem czasu coraz mniej osób wiedziało, że kiedyś coś takiego zrobił.</p>
<p style="text-align: justify;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/NowackiJAZZ/janusz-nowacki_jacek_bednarek_fot%200002.jpg" alt="" />  <i> </i></p>
<p style="text-align: justify;"><i>Jacek Bednarek, 1971</i></p>
<p style="text-align: justify;">Wiedziano natomiast, że Nowacki sam grał jazz (na perkusji). Może dlatego jego zdjęcia z Jazz Jamboree opowiadają o muzyce jazzowej tym, którzy jazzu nie słyszą. Gdy przyglądać się współczesnym fotografiom z koncertów jazzmanów, wydaje się, że fizjonomia muzyków utrwalona jest ponad miarę, blichtr koloru i precyzyjnej techniki cyfrowej w znakomitej większości odziera wydarzenia z klimatu, jaki wytwarzają. Klimat odbiera się w sferze odczuć, jest niewidzialny, oczywiście. Sztuką jest uczynić go widzialnym. W czarno-białych, negatywowych portretach wielkich jazzmanów Nowackiego, portret mniej jest portretem człowieka, bardziej – jego muzyki.</p>
<hr />
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.profotografia.pl/?feed=rss2&#038;p=432</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pieśń na wyjście. Ostatni mistrzowie sceny w portretach Witolda Krassowskiego</title>
		<link>https://www.profotografia.pl/?p=384</link>
		<comments>https://www.profotografia.pl/?p=384#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 27 Nov 2011 08:14:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[proFotografia]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki | Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.profotografia.pl/?p=384</guid>
		<description><![CDATA[Kwiatkowska, Holoubek, Pieczka, Gołas, Pszoniak, Kraftówna, Englert, Wiśniewska, Seweryn, Korsakówna, Stuhr, Bielicka&#8230;.  Nie ma sensu wymieniać. Jest tu z górą 70 dojmująco szczerych, reporterskich portretów największych osobowości polskich scen w ponad 140 ujęciach. Portretów ludzi trudnych, bo starych lub starzejących się. Ludzi, którym na tych zdjęciach nie zależało, którzy nie muszą się napinać i kreować, [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Kwiatkowska, Holoubek, Pieczka, Gołas, Pszoniak, Kraftówna, Englert, Wiśniewska, Seweryn, Korsakówna, Stuhr, Bielicka&#8230;.  Nie ma sensu wymieniać. Jest tu z górą 70 dojmująco szczerych, reporterskich portretów największych osobowości polskich scen w ponad 140 ujęciach. Portretów ludzi trudnych, bo starych lub starzejących się. Ludzi, którym na tych zdjęciach nie zależało, którzy nie muszą się napinać i kreować, ponieważ kreacja jest, była ich rzemiosłem i akurat w tym już dawno osiągnęli mistrzostwo. Cóż komu po nich? </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/KRASSOWSKIrecenzja/page15_2.png" alt="" width="200" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Minęło pół roku od wydania albumu Witolda Krassowskiego, efektu siedmioletniej pracy nad odchodzącym pokoleniem. Można pytać, czy publikowanie recenzji po takim czasie ma sens. Ulotność i mnogość zdarzeń pozostaje zmorą współczesności. Wielu wydarzeń kulturalnych już się nie recenzuje, pojawiają się tylko zapowiedzi. A o albumie „Pieśn na wyjście&#8230;” wręcz lepiej pisać z czasowym dystansem. Jakość życia i rzemiosła jego bohaterów stoi w jawnej opozycji do często kosztownych a błahych produktów obecnej kultury, których celem jest wszystko inne niż wzbogacenie myśli odbiorcy. Już zapach tej książki, świeżych stron i druku jest niespodziewanie mocnym, „ubocznym” magnesem. Jest reliktem innej epoki, wspomnieniem woni humanistyki, nierozerwalnie związanej ze słowem drukowanym, z myślą długo i starannie porządkowaną, wyrażaną i utrwalaną.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/KRASSOWSKIrecenzja/holoubek%2001%20copy.jpg" alt="" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Krassowski z nie słabnącą inwencją wychwytuje ciągle nowe kadry w miejscach akcji, które siłą rzeczy muszą się tu powtarzać (kapitalne kompozycje w garderobach Hanki Bielickiej i Mariana Cebulskiego). Te portrety są rozgadane wielką osobowością bohaterów tak samo, jak mnogością planów, szczegółów, świateł. I dokładnie dzięki tym samym składnikom mnóstwo w nich skupienia. Czarno-białe, utrwalone na negatywach o wysokiej czułości są plastyczne i haptyczne, dojmująco bliskie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/KRASSOWSKIrecenzja/01-kwiatkowska.jpg" alt="" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Ludzie ze sceny bez sceny – ich życiowej podstawy czy podstawowego życia. Odarci ze sceny, ale nie odarci z życia. Mniej lub bardziej dogasający, ale do końca promieniujący ogromną indywidualnością, tą, którą w młodej generacji aktorów zabiła komercja. Z twarzy i gestów starych aktorów można czytać historię przeżyć, doznań, ciężkiej pracy nad warsztatem, nad duchowością, nad doskonałością przekazu i kontaktu z widzem. Ludzie, z których można czytać. To triumf ich „pieśni na wyjście”.</span><br />
<span style="font-size: 10pt;">Witold Krassowski triumfuje na wejściu. Wchodząc w ich schyłek, łapie największych mistrzów gestu i mimiki, gdy wychodzą z roli. Gdy są sobą. Tylko. Albo aż. To uniwersalny obraz starości, obdarzonej taką emanacją ducha, że można się nawrócić – na wiarę w bagaż doświadczeń, nieustającą pracę nad sobą, siłę woli, refleksji. Wielka ta starość, klasy Zygmunta Baumana i Wisławy Szymborskiej, ta klasa ginie razem z nimi. Topnieje z każdym dniem, codziennie nie można być pewnym, czy ktoś następny nie odszedł. W ogóle nie można być pewnym. Choćby taka Danuta Szaflarska: już kilka razy grała swoją śmierć na oczach milionowej publiczności (w teatrze telewizji i w filmie). Fotografowi pozuje najpierw na cmentarzu, podczas kwesty. Lecz w innym ujęciu zmierza – krucha i uśmiechnięta – po schodach, za rękę z Januszem Gajosem, uważnym i czuwającym.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/KRASSOWSKIrecenzja/bielicka%2002%20copy.jpg" alt="" width="400" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">„Czasy się zborsuczyły” – mówi fotografowi Marta Stebnicka. – „Sądzę, że to minie.” Wypowiedzi, zapamiętane przez Krassowskiego podczas pracy z bohaterami fotografii i wprowadzone między obrazy, nie są tu niezbędne, choć wiele jest ważkich, ciętych, brawurowych („Aktor jest jak kurwa: cały dzień wciąż się rozbiera i ubiera”, Jan Kobuszewski). Wstępem album obdarzył Henryk Bereza. Choć występuje tu jako świadek epoki i bywalec spotkań w Czytelniku, jego akcentujący poznawczą rolę fotografii tekst też nie był konieczny. Zdjęcia Krassowskiego mają taki potencjał, że rozbudowują narrację solo i razem, oglądane w kolejności od przodu i od tyłu, tworzą własny obraz życia za kulisami, z wartką akcją i rozbudowaną psychologią postaci. Począwszy od Kwiatkowskiej, z tym jej wiecznie zaczepnie zaciekawionym spojrzeniem, które nagle przechodzi w martwe, gdy siada sama w bujanym fotelu; od rześkiej Aliny Janowskiej, którą dopada ból w krzyżu, gdy wchodzi na krzesło, żeby ubrać choinkę. Gdzieś dalej &#8211; przytłaczająca twarz Axera, ze wzrokiem przenikającym na wylot i zarazem nieobecnym. Wojciech Siemion w kuchni niczym dobry krasnal przy czarach nad butelką wina. Jan Machulski w samotności, z wysiłkiem zmagający się z kołnierzykiem koszuli; z niesamowitą werwą i ogniem w oczach wkładający do ust parówkę, gdy naprzeciw niego siedzi kobieta. Marian Kociniak &#8211; śmiertelnie poważny, jak samuraj przed ostatnią walką, a obok: poszarzały, nieogolony, spadający do piekieł. Wyluzowana Kucówna, niepewna Nogajówna. </span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Lęki, cierpkie żarty i zniecierpliwienie. Niekończący się ludzki spektakl. Na koniec tekst Elżbiety Baniewicz „Twarze i maski”. Autorka od dziesiątek lat pisze o teatrze. Tu podsumowuje, wyjaśnia, jednocześnie lapidarnie i anegdotycznie, skąd i dlaczego przyszły te wielkie osobowości generacji sportretowanej przez Krassowskiego. Bez tego tekstu jego album by się nie domknął.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">„Pieśń na wyjście. Ostatni mistrzowie sceny w portretach Witolda Krassowskiego”, EKpictures 2011</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><i>Monika Piotrowska</i></span></p>
<hr />
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.profotografia.pl/?feed=rss2&#038;p=384</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Oto Beksiński</title>
		<link>https://www.profotografia.pl/?p=386</link>
		<comments>https://www.profotografia.pl/?p=386#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 05 Nov 2011 08:17:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[proFotografia]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki | Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.profotografia.pl/?p=386</guid>
		<description><![CDATA[We wrześniu 2011 r. ukazał się album „Foto Beksiński” w opracowaniu i z tekstami Wiesława Banacha. Wywołał poruszenie, ale nie w kręgach krytyki. Szkoda, mimo, że żadne to zaskoczenie. Na okładce &#8211; autoportret z twarzą ukrytą pod mocnym przedramieniem: dłoń uwiesiła się na głowie, łokieć oparł się na drugiej dłoni. Brudnej dłoni. Przekorny gest bez [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">We wrześniu 2011 r. ukazał się album „Foto Beksiński” w opracowaniu i z tekstami Wiesława Banacha. Wywołał poruszenie, ale nie w kręgach krytyki. Szkoda, mimo, że żadne to zaskoczenie.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/Beksinski/beksinski.jpg" alt="" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Na okładce &#8211; autoportret z twarzą ukrytą pod mocnym przedramieniem: dłoń uwiesiła się na głowie, łokieć oparł się na drugiej dłoni. Brudnej dłoni. Przekorny gest bez przekory, brudna ręka bez konotacji. To nie jest ani portret spracowanego murarza, ani dumającego rysownika. To jest po prostu portret z formą artysty niezależnego.</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Beksiński, urodzony w 1929 r. należał do pokolenia szukającego – od początku do końca; dotkliwie wykształconego – na bogatym doświadczeniu i równie bogatej lekturze. Jego twórczość wynikała z tej godnej pozazdroszczenia, abstrakcyjnej potrzeby wypowiadania się, jaka opinię innych ludzi pozwala mieć w nosie. „Głosy z boku psują mi moją zabawę” – mówił nerwowo Remigiuszowi Grzeli w 1997 r. – „Robię to dla siebie.”</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Fotografie w albumie pochodzą z lat 1953-59, gdy Beksiński całkowicie dosłownie tworzył do szuflady. Jest tu również obszerna reprezentacja zdjęć, powstałych w czasach wspólnej z Bronisławem Schlabsem i Jerzym Lewczyńskim fascynacji tzw. fotografią subiektywną, idącą w kierunku abstrakcji, która ostatecznie przyniosła całej trójce uznanie krytyki i zaklasyfikowanie w nurcie awangardy. Najwyraźniej cały wysiłek Banacha skupił się jednak na pokazaniu wszystkich dróg, w jakie zapędzał się Beksiński fotografując, tak, by tę klasyfikację zburzyć.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/Beksinski/gorset-sadysty-1958.jpg" alt="" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Rozstając się z fotografią w 1959 r. Beksiński żył z piętnem krytyki, uznającej go odtąd – jak to zgrabnie ujął Banach – za genialnego fotografa, który został kiepskim malarzem. Szczęśliwie zdania większości krytyków nie podzielała publiczność, od lat 70. żył z piętnem krytyki, ale żył ze sztuki. Czynił przy tym swemu odbiorcy honor, jaki dzisiejszym artystom, w tym młodym fotografom, coraz częściej nie przychodzi do głowy: nie narzucał żadnej interpretacji swych dzieł. Interesowała go forma i tylko forma, jako środek wyrazu sam w sobie. Fotografia i to w dodatku dokumetalna jest chyba najlepszą ilustracją tej podstawowej i rozstrzygającej fascynacji, gdyż w niej najmocniej daje się zauważyć, że nawet na zdjęciu reporterskim nie koncentrował się na treści zarejestrowanego obrazu, a na jego kompozycji plastycznej. Album prezentuje wszystko: od prywatnych ujęć we wnętrzach domu w Sanoku a potem zdumiewających pierwszych kroków, umoczonych po uszy w piktorializmie i jego zamglonych pejzażach i portretach, przez te wspomniane zdjęcia niby reporterskie, chwytane na ulicach Sanoka, i przez zabawną serię autoportretów w przeróżnych wcieleniach, aż po abstrakcję, zdjęcia aranżowane, fotomontaże, akty z zaskakującymi rekwizytami, z deformacjami, po kadry z cmentarzy, wreszcie zestawy ze zdjęć własnych i obcych. Z tej książki wyłania się Beksiński mięsisty, zmysłowy, zakochany i oddany ślicznej żonie, przy okazji najwierniejszej modelce, rozpoznawalnej właściwie na wszystkich aranżacjach, aktach, montażach. Beksiński – dusza domu, wariat, robiący sobie zdjęcia a´la James Dean, pijany marynarz, chłopek-roztropek, zbój, agent Secret Service. Beksiński w okularach o kształcie podobnym do tego, jaki nadał szybom w autobusach Autosan – jako inżynier-konstruktor w pracowni i fabryce, którą założył jego pradziadek. Beksiński z wykształceniem, jakie zdobył ulegając wpływowi ojca, choć jego marzeniem były studia reżyserskie w łódzkiej filmówce. Beksiński niepoprawny racjonalizator, konstruktor domowy, wynalazca urządzeń do nagrywania i miksowania dźwięku. I Beksiński wciągający w swoją pracę artystyczną przyjaciół i rodzinę, szukający obiektywem formy nawet w osobie dyrektora miejscowego muzeum. Tego muzeum, które dziś posiada największe zbiory jego prac.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/Beksinski/sen.jpg" alt="" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Nie wszystkie te fakty zostały opisane w albumie. Nie ma tu ani pełnego życiorysu, ani też zestawienia wystaw i konkursów, w jakich Beksiński brał udział. To nie jest katalog. Rzecz w tym, że zamieszczone tu zdjęcia (prawie 200) i wprowadzające w kolejne teksty rozdziały wręcz pchają czytelnika, by szukał zaraz więcej. Banach kładzie nacisk na wielki wpływ osobowści Beksińskiego, jak też otoczenia, rodziny i nawet narzuconego wykształcenia inżynierskiego na kształt i jakość sztuki artysty. Na przywiązanie do formy i do ładu w formie i myśleniu, które widać już w pokoju-pracowni i które jego przemyśleniom i ścieżkom poszukiwań nadały ogromną konsekwencję. W fotografii zaprowadziły go ostatecznie do teorii liter alfabetu, jakim są poszczególne zdjęcia: „odpowiednio przez twórcę zestawione tworzyć mogą całe wyrazy i zdania”. Opisał to w artykule o kryzysie fotografii w 1958 r. (Fotografia nr 11). – „Mówiąc po prostu, chodzi mi o tworzenie zestawów i w nich głównie widzę drogę rozwoju fotografiki”. Beksiński po roku zakończył swą przygodę z tym medium, bo dla niego się wówczas wyczerpało, mogło go usatysfakcjonować dopiero w wersji komputerowej, dostępnej znacznie później. Lecz jakże prorocze były to słowa, jeśli zważyć współczesną popularność na świecie albumowych wydań esejów fotograficznych i różnego rodzaju prezentacji (wystawy, fotokasty, slideshow), które najchętniej operują seriami zdjęć. Lecz jest coś istotniejszego, wynikającego z lektury albumu w opracowaniu Banacha: hołdując tak bardzo formie, Beksiński był subiektywny nie dlatego, że ktoś go przypisał do nurtu fotografii subiektywnej. Był subiektywny tak samo, jak każdy z nas jest subiektywny, tworząc cokolwiek. Nadał natomiast formie tę miarę, co wszyscy wielcy w historii sztuki, poszukujący wymiaru uniwersalnego. Jego wycieczki ku formie nie były czcze. Choć traktował ją wyłącznie jako środek wyrazu, a nie przekazu, to podszywał ją niepokojem, który ludziom towarzyszy od zarania: lękiem przed śmiercią, samotnością, odejściem. I to się w jego dojrzałych pracach zawsze czuje.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><i>Monika Piotrowska</i></span></p>
<hr />
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Autor: Wiesław Banach</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Wydawnictwo: Bosz , Wrzesień 2011</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> ISBN: 978-83-7576-133-7</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Liczba stron: 176</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Wymiary:250 x 305 mm</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Cytaty zaczerpnięte z albumu „FotoBeksiński” i http://www.parnas.pl/index.php?co=blog&amp;id=12&amp;idb=11</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Fotografie za zgodą: Muzeum Historyczne w Sanoku</span></p>
<hr />
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.profotografia.pl/?feed=rss2&#038;p=386</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Adam Mazur „Kocham fotografię“</title>
		<link>https://www.profotografia.pl/?p=397</link>
		<comments>https://www.profotografia.pl/?p=397#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Jun 2010 09:09:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[proFotografia]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki | Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.profotografia.pl/?p=397</guid>
		<description><![CDATA[Pierwszorzędny tytuł, który rozbudza apetyty na poważną porcję mięsistych tekstów. I rzeczywiście &#8211; książka Mazura, z podtytułem: „Wybór tekstów 1999-2009”, to zbiór ponad 40-tu jego recenzji, esei i wywiadów. Jednak sięgając po nie, entuzjazm należy trzymać w ryzach. Zgrabny tomik, jaki wrzuca się do torby przed podróżą, nie zawiera siarczystych felietonów, lecz raczej dość szczegółowe [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Pierwszorzędny tytuł, który rozbudza apetyty na poważną porcję mięsistych tekstów.</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> I rzeczywiście &#8211; książka Mazura, z podtytułem: „Wybór tekstów 1999-2009”, to zbiór ponad 40-tu jego recenzji, esei i wywiadów. Jednak sięgając po nie, entuzjazm należy trzymać w ryzach.</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Zgrabny tomik, jaki wrzuca się do torby przed podróżą, nie zawiera siarczystych felietonów, lecz raczej dość szczegółowe omówienia. Chwytliwy, dziennikarski tytuł ma się do nich nijak. To po pierwsze, a po drugie – tomik wydano bez asysty redaktora zewnętrznego. Ze szkodą dla autora i tego, co mógł czytelnikom zaoferować.</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Istotną zasługą Adama Mazura, historyka sztuki, kuratora w warszawskim CSW, jest jego autentyczne zaangażowanie w promocję sztuki fotografii poprzez pisanie o niej konsekwentnie i często. Stara się pisać o każdym jej rodzaju &#8211; przetworzonej i nieprzetworzonej, starej i nowej, istniejącej w obiegu prasowym i galeryjnym, i poza nimi. Regularnie publikował w katalogach i internetowych magazynach „Fototapeta” i „Obieg”, w tym ostatnim &#8211; do dziś (jest redaktorem naczelnym). W tomie „Kocham fotografię” zebrał te rozproszone teksty (włączył jeden niepublikowany), no i mógłby z nich powstać interesujący, choć subiektywny zapis zmian w środowisku fotografów w dość ważnej dekadzie, nawet, jeśli ograniczony do środowiska warszawskiego (przeważnie) i łódzkiego (w porywach, zawężony do Krzysztofa Jureckiego). Mazur podsumowywał pierwsze aukcje fotograficzne, recenzował wydane po latach tłumaczenie głośnej książki Viléma Flussera „Ku filozofii fotografii”, pisał o problemie odpowiedniego eksponowania prac Jana Bułhaka, nowo otwieranych galeriach promocyjno-komercyjnych (Luksfera, Yours Gallery), o odradzaniu się tradycji wystawiania dokumentu, o tzw. „Nowych Dokumentalistach” (którym zrobił w CSW wystawę), o nowej kategorii fotografów, obsługujących magazyny ilustrowane&#8230;</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/zdjecia/koch.mazur.jpg" alt="" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Książkę otwiera tekst o łódzkiej wystawie „Wokół dekady. Fotografia polska lat 90.” (2002 r.) – jako temat na początek to wybór najtrafniejszy. Jako tekst – falstart. Gdyby to ktoś przyciął, zadbał o wyeksponowanie wiodącej myśli, zmianę perspektywy, ostałoby się rozwinięcie ostatniego akapitu zamiast ciągnącej się przez 10 stron, rzeczowej, ale w tym miejscu nieistonej, przeterminowanej krytyki Krzysztofa Jureckiego za dowolne użycie i nadużycie pojęcia postmodernizmu. Bo zdaje się, że Mazurowi szło o książkę, kóra uzasadni jego ocenę ostatniej dekady, zawartą w owym ostatnim akapicie: „Zmiana jest zasadnicza i polega na zniesieniu podziałów na fotografię artystyczną (do niedawna zwaną ´fotografiką´) i całą resztę, o której nie warto wspominać”.</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Gdyby więc ktoś się nad całym tomikiem pochylił i dokonał nieodautorskiej redakcji, udało by się, z potencjałem tekstów Mazura, tę myśl podkreślić albo i pogłębić w kierunku wyznaczonym już w 1983 r. przez Flussera, którego Mazur z fascynacją cytuje: „Obrazy powinny być mapami, dzięki którym człowiek orientuje się w rzeczywistości, a stają się ekranami: zamiast świat przedstawiać, reprezentują go, aż w końcu człowiek zaczyna żyć jako funkcja stworzonych przez siebie obrazów”. Ależ byłby wtedy tomik&#8230;</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Pewnie autor dałby przy okazji spokój pojęciu piktorializmu, zanim go nie zdefiniuje. Nie wpadłby też na to, żeby włączyć do książki zdumiewający paszkwil na warszawski ZPAF (w związku z decyzją o przejściu Małej Galerii spod skrzydeł&#8230; CSW pod zarząd właściciela, czyli ZPAF; 2005 r.) – jedyny, nawiasem mówiąc, tekst mięsisty w „Kocham fotografię”, tyle, że pełen insynuacji, kuriozalnych tym bardziej teraz, gdy każdy może sprawdzić, że galeria działa a statutu Związku nikt nie łamie.</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Wielu autorom wydanie zbioru własnych tekstów wydaje się zbyt proste. Przed wszystkim – szybkie, podobnie, jak publikacja wywiadu z twórcą zamiast opracowania jego twórczości. Na trudność w konstrukcji serii wywiadów, konieczność przyjęcia jakiejś postawy, wyboru tematu, Mazur sam zwraca uwagę (w „Kocham&#8230;”), oceniając takie próby innych autorów. I raczy czytelników na koniec kilkoma rozmowami, w których trudności tej nie pokonuje (nie mają wspólnego klucza).</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Najbardziej boli, gdy zmarły w ub. roku Ireneusz Zjeżdżałka funkcjonuje w tekście jako osoba aktywna do dziś. W książce są przypisy, ale nie ma takich aktualizujących tekst objaśnień. Nie ma indeksu nazwisk (a jest ich wielka mnogość). Nie ma ilustracji.</span><br />
<span style="font-size: 10pt;"> Szkoda.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">„Kocham fotografię“, Adam Mazur, Wydawnictwo 40 000 MALARZY, Warszawa 2009</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><i>Monika Piotrowska</i></span></p>
<hr />
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.profotografia.pl/?feed=rss2&#038;p=397</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dwa ważne albumy o Polsce lat 1989-2009</title>
		<link>https://www.profotografia.pl/?p=403</link>
		<comments>https://www.profotografia.pl/?p=403#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 09:23:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator><![CDATA[proFotografia]]></dc:creator>
				<category><![CDATA[Książki | Recenzje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">https://www.profotografia.pl/?p=403</guid>
		<description><![CDATA[Mariusz Forecki, „I love Poland” Witold Krassowski, „Powidoki z Polski” Prezent na koniec roku: Mariusz Forecki, „I love Poland”,Witold Krassowski, „Powidoki z Polski” Polska fotografia dokumentalna na koniec 2009 roku doczekała się niemożliwego: aż dwóch wielkich albumów jednocześnie. Witold Krassowski w „Powidokach z Polski” i Mariusz Forecki w „I love Poland” – to rewelacja. Obaj [&#8230;]]]></description>
				<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Mariusz Forecki, „I love Poland”</span><br />
<span style="font-size: 10pt;">Witold Krassowski, „Powidoki z Polski”</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Prezent na koniec roku: Mariusz Forecki, „I love Poland”,Witold Krassowski, „Powidoki z Polski”</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Polska fotografia dokumentalna na koniec 2009 roku doczekała się niemożliwego: aż dwóch wielkich albumów jednocześnie. Witold Krassowski w „<b>Powidokach z Polski</b>” i Mariusz Forecki w „<b>I love Poland</b>” – to rewelacja. Obaj bezkonkurencyjni, rozbudzający skrajne emocje, z nie stygnącym nerwem buszujący po polskiej prowincji. Ich szerokie obrazy Polski w trakcie przemian są jakby wzajem siebie uzupełniejące – Krassowskiego bardziej kąśliwy i przaśny, Foreckiego bardziej przekąśliwy i litościwy. Ale łączy je człowiek i jego życie, wypisane na twarzy. To nasze życie, nasza rzeczywistość – oto Polska właśnie, z jaką nie można się nie utożsamiać. „Dwadzieścia lat temu nikt z nas nie wiedział, jak ma być” – napisał Jacek Żakowski we wstępie do „Powidoków&#8230;”, obejmujących lata 90. XX w.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/powidoki.jpg" alt="" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Na okładce twarz spracowanego mężczyzny, który płacze ze wzruszenia na spotkaniu przedwyborczym w 1989 r. Dwadzieścia lat później Mariusz Forecki we wstępie do swojej Polski między końcem lat 80. a rokiem 2009 w „I love&#8230;” pisze: „Wydaje się oczywistym, że powinno się przynajmniej trochę lubić swój kraj”. Na okładce chłopaczek w gigant-kałuży na gigant festiwalu w Kostrzynie n. Odrą. Jego zaczepne spojrzenie niekoniecznie wróży zbożne zamiary.</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><img src="http://www.profotografia.pl/images/polskaokladka.jpg" alt="" /></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Trzeba mieć Krassowskiego i trzeba mieć Foreckiego – prace skrajnie różne i skrajnie niepowtarzalne, po prostu esencja indywidualizmu w fotoreportażu. (Jak je zdobyć, to inna sprawa, spróbuj linków poniżej). Obaj dają obrazy ciągle otwartej drogi, jaką jeszcze mamy przed sobą, obrazy, które objaśniają Polskę. Objaśniają ten fenomen szamotania się w sprzecznościach, paradoksach, zarazem przyciągjących do niej i odpychających od niej. Obraz fascynujący i prawdziwy. I gdyby nie ten szczególnie pociągający paradoks prowincjonalizmu, rządowi posłańcy powinni prześcigać się, by uzyskać zgody autorów na wykorzystanie ich albumów do celów zagranicznej promocji Polski. A tak – oddadzą zapewne pole zagranicznym wydawcom (oby!), zwłaszcza, że „I love&#8230;” jest dwujęzyczny (pol. i ang., z tekstem m.in. antropologa Michała Buchowskiego), a „Powidoki&#8230;” – trzyjęzyczne (pol., ang., niem., z tekstami Sławomira Mizierskiego, Thomasa Urbana).</span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;">Mariusz Forecki, „<b>I love Poland</b>”, ZPAF Okręg Wlkp. 2009</span><br />
<span style="font-size: 10pt;">Witold Krassowski, „<b>Powidoki z Polski</b>”, Ekpictures 2009, <a href="http://www.powidokizpolski.pl" target="_blank">www.powidokizpolski.pl </a></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span style="font-size: 10pt;"><i>Monika Piotrowska</i></span></p>
<hr />
<p style="text-align: justify;">
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>https://www.profotografia.pl/?feed=rss2&#038;p=403</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
