Akt w fotografii czeskiej 1960-2000

Akt w fotografii czeskiej 1960-2000
(Gazeta Malarzy i Poetów, 2/2003)
W ramach III Biennale Fotografii, Sala Marmurowa w CK Zamek, 9.04-4.05.2003

Przede wszystkim to pierwsza taka próba retrospektywy. W pierwotnej wersji, prezentowanej w Pradze, sięga znacznie dalej, obejmując fotografie okresu secesji (Alfonsa Muchy!), bardzo oryginalną awangardę lat 20. i powojenne odrodzenie. Całość tworzy zwartą historię niezwykle żywotnej działalności czeskich autorów, którzy podejmowali temat aktu ciągle na nowo, nieposkromieni ani przez faszyzm, ani przez stalinizm. Okresy niesprzyjającego klimatu charakteryzował brak publikacji, lecz nie zaniechania wątku.

Prezentowany w Poznaniu dzięki Galerii "pf" rozdział z lat 1960-2000, rozpoczyna właśnie kolejną fazę wolności po pruderyjnej epoce stalinizmu i tak samo, mimo kolejnego tragicznego interwału w roku 1968, ciągłych fluktuacji ideologicznych i politycznych, akt trwa. Przy czym ewoluuje bardzo ciekawie, dryfując między erotyką a symbolicznym lub ekspresyjnym ujęciem nagiego ciała. Na przełomie lat 50/60 akceptacja aktu idzie w parze z rozkwitem filmu czeskiego, sławiącego radość życia - Jiriego Menzla czy Milosa Formana, przy czym akt dopuszcza się sympatycznych zapożyczeń, jak w przypadku Vaclava Chocholi, który zastosował w 1960 r. w atelier oświetlenie i kadry typowe dla ówczesnych filmów, podkreślające naturalny wdzięk modelki. Mocny akord erotyki podsunął w 1968 r. Miloslav Stibor, zresztą akord stosowny do osobowości, która ów cykl fotografii zamówiła: Henry Millera. I tak, jak prace Chocholi mają dziś już wymiar sentymentalny, tak moc Stibora pozostaje nieprzytępiona upływem czasu, znajdując współczesnych następców, jak doskonale sprzedający się Tono Stano, całkowicie oryginalny, ale mieszczący się w podobnej co Stibor estetyce (ostre kontrasty i duże płaszczyzny).

Sentymentalizm zaś pomknął w latach 60/70 w kierunku symbolizmu fotomontaży, składanych jak sandwich z różnych negatywów i innych materiałów (Ladislav Postupa), ekspresyjnych inscenizacji w pejzażu (Taras Kuscynsky, Rostislav Kostal, Petr Sikula). Te ostatnie żywe są znów w latach 90. u Vaclava Jiraska, symbolizm - u mistyka Ivana Pinkavy, u eksperymentującego z powłoką żelu na negatywie Michala Macku, żeby wymienić zaledwie największych. Oczywiście poza konkurencją pozostaje kariera Jana Saudka, z powodzeniem łączącego nieskrywany erotyzm z niejasną symboliką.

Może najciekawsze są te powrotne czy krzyżujące się w kolejnych dekadach fale, jak też różnorodność nurtów. Czesi mają świetne przykłady aktów męskich (Clifford Seidling, Michaela Brachtlova) i swoje "autorskie" stylizacje zestawień ciała białego i czarnego człowieka sprzed epoki zdjęć Toscaniego dla Benettona (l.70., Vladimir Birgus, kurator wystawy). Pojawiają się ciągle nowe tendencje. Akt czeski prezentuje wyśrubowany poziom artystyczny, retrospektywa jest pasjonująca i tylko trudno porównać ją

z osiągnięciami Polaków, bo nikt dotąd nie pokusił się o taki przegląd.


Sonia Dycfeld

 
      Współfinansowanie                                                         Partnerzy
           
Copyright © 2008-2011 proFOTOGRAFIA
Wykonanie strony internetowej Trojka Design