Temperament w czystej formie - współczesna fotografia fińska

 
Temperament w czystej formie
"Współczesna fotografia fińska", Galeria Fotografii "pf" w CK Zamek, luty 2004


Nic nie wiem o fińskiej fotografii, jestem jak tabula rasa. Owszem, pociąga mnie przymiotnik: "fiński", mam z nim mniej lub bardziej jasne skojarzenia - kto ich nie ma: surowa północ, funkcjonalizm, drobne, proste nosy i usta Skandynawek. Ale wyprawa na wystawę to wyprawa za nie otwarte drzwi. I tkwi w tym utajona przyjemność - takie doświadczenia mają charakter odmładzający.

W małej sali "pf" zamknięto zbiór czarno-białych pejzaży autorstwa Krystiana Zoszczuka. Prace są niewielkie, lecz koncentrują na sobie natychmiast całą uwagę i zaskarbiają szacunek jakąś nie-z-tej-ziemi czystą formą. Pejzaż jest zimny, ostry obcy. Niby podobny momentami do naszych gór, ale za dużo w nim płaskich powierzchni skalistych rumowisk, masywów, tafli wody. I to światło niesamowite - gdzieś nisko, spod spodu - zza bieguna północy. Kuratorami wystawy powstałej pod patronatem Ambasady Finlandii w Polsce są Finka Ritva Röminger-Czako i Niemiec Andreas Vowinckel, co okazuje się jakąś daleką ilustracją wczesnych relacji między fotografią fińską a niemiecką z fazy inspiracji sztuką narodowo-romantyczną. Prace Zoszczuka tworzą dziennik pt. "Ultima Thule", czyli tyle co "Kraniec Świata" albo "Ostatnia Wyspa" i wykazują silne związki z tradycją wielkich romantyków. Jednocześnie nasycone są ogromną świeżością, czarno-biała technika ogniskuje ukryty głęboko w nieskazitelnej formie temperament fiordów. Jak w noskach Skandynawek. W pejzażach pojawiają się raz po raz łódki, drewniane domki - tkliwe, ale nie ckliwe dowody, że życie daje się tu żyć, mimo rażącego kontrastu z wszechogarniającą przestrzenią, zanurzoną w zimnym powietrzu.

Kolorowa, w większości wielkoformatowa fotografia współczesnej Finnlandii jest równie ostra jak pejzaż Zoszczuka, ale już nie obca i nie zimna. Nie jest także ciepła. Zgromadzone około 50 prac różnych autorów wykazuje zaskakujące podobieństwo wyrazu, tzn. ostrość wyrazu i neutralność emocjonalną. Ciągle podskórnie wyczuwa się w tym ukryty temperament. Obojętnie, czy chodzi o kapitalnie dowcipne portrety zamrożonych kurtek, które Ritta Päiväläinen opróżnia z człowieka, ale pozostawia im jego kształty - jakby mróz północy uczynił człowieka niewidzialnym. Czy też o performerskie pejzaże Jorma Puranena, dekorowane chorągwiami ze słowami w różnych językach. Ten sam pozorny dystans cechuje portrety Veliego Granö z cyklu "Masters", gdzie prezentuje domowych majsterkowiczów, przerabiających historyczny rozwój kraju na modele kolejek z makietami zabytkowych miasteczek albo legendę biedy północnych krańców ziem ojczystych na modele domków chłopskich. Najpopularniejszy z fotografów Esko Männikkö prowadzi dialog i z przeszłością, i teraźniejszością. Cykl "Organized Freedom" pokazuje m.in. czarnoskórych mieszkańców Finnlandii, korzystających ze zdobyczy socjalnych nowoczesnego państwa w rozpadających się łupinach drewnianych chałup chłopskich. Te zdjęcia są doskonale estetyczne. Takie są wszystkie prace na wystawie, również dokument wyposażenia publicznych szaletów (kpina z funkcjonalizmu?), dokument ze spalonej Biblioteki Narodowej w Sarajewie (z sarkastycznym komentarzem: krematorium dla kilku milionów książek) i dokument absolutnie czystej formy - zdjęcie mlecznej szyby.

Maksymalna precyzja wyrzuca z fińskiej fotografii emocje, ale pielęgnuje zdystansowaną narrację, przechowując sarkazm, przymrużenie oka i ten ukryty temperamencik.


Sonia Dycfeld, Gazeta Malarzy i Poetów 1/2004

 
      Współfinansowanie                                                         Partnerzy
           
Copyright © 2008-2011 proFOTOGRAFIA
Wykonanie strony internetowej Trojka Design