Miłość w czasach kryzysu - Galeria 2piR

Już 3 lutego 2010, o godz. 18.00 pierwszy wernisaż w nowym roku w Galerii 2piR (ul. gen. T. Kutrzeby 10, WSNHiD w Poznaniu):

wystawa pt. „Miłość w czasach kryzysu” w trzech odsłonach:
Maciej Dakowicz      „Życie nocne w Cardiff (Walia)”,
Piotr Małecki            „Stracić dom (USA)”,
Filip Springer           „Miłość w czasach kryzysu (Poznań)”   




Był wielki i rozległy, doprowadził do rozchwiania gospodarki światowej. Rok temu Marek Belka powiedział: „za naszych czasów takiego kryzysu już nie będzie, gdyż ludzie czegoś się nauczą”. Dziś, gdy większość krajów się odprężyła, mówi: „być może byłem zbytnim optymistą”.
Ludzie potracili pracę, zakłady poupadały, lecz większość przez kryzys jakoś się przemknęła. Znów zaciąga się kredyty. Nadal spekuluje się na rynkach żywności, a co szósty mieszkaniec naszej planety będzie w 2010 r. chodził głodny. Cywilizacja Zachodu nadal masowo konsumuje gigantyczną produkcję eksportową Chin i znowu niewielu myśli, kiedy globalny system ekonomicznych zależności zatka się lub wywróci. Krucha jest praca nad społecznym opamiętaniem. Maciej Dakowicz utrwala hulaszcze sceny życia nocnego przy St. Mary Street w Cardiff w zasadzie nieprzerwanie od kilku lat. Jeśli była przerwa, to nie z powodu uspokojenia weekendowych hulanek, tylko przesytu fotografa jednym tematem. To jedne z najbardziej soczystych obrazów w fotografii ostatnich dekad, które nie dotyczą wielkich dramatów emocjonalnych, nie niosą sensacji, nie pokazują piekła. Kapitalne osiągnięcie fotografa, za którym kryje się jednocześnie przewrotność ludzkiej natury. Ten wieczny karnawał, trwający nawet w najgorszych czasach, nie jest specjalnością lokalną Cardiff (choć to miejsce nadaje mu specjalny koloryt). Wolimy, szczególnie w grupie, zapamiętywać się w zabawie niż rozpamiętywać porażki.
Można w związku z tym snuć refleksję, jaki obraz stanowi faktyczną ikonę kryzysu. Zdjęciem roku w konkursie World Press Photo 2009 została fotografia policjanta, przeszukującego dom, z nakazem eksmisji (fot. Anthony Suau). Jurorom spodobała się niejednoznaczność tej sceny, wyglądającej na akt wojenny lub kryminalny. Mówili: kryzys wdziera się do domu brutalnie jak wojna. Zasadzki nadinterpretacji. Motyw policjanta z bronią w ręku wykorzystał w swoim reportażu „Stracić dom” również Piotr Małecki. Podobnie, jak autor nagrodzonego zdjęcia, pojechał na północ USA, gdzie ludzie domy potracili masowo. Ów uzbrojony policjant, szeryf, figurujący tu jako część całej relacji, okazuje się zwyczajnym „elementem” procedury przejęcia przez bank domu, porzuconego przez zadłużonych mieszkańców. Brutalność sceny, wyjętej z kontekstu, jest przekłamaniem. Gubi faktyczne emocje faktycznych bohaterów ludzkiego dramatu. Małecki zrobił uczciwą dokumentację procesu utraty, obejmującą ostatnie ciepłe chwile rodziny w dobrze znanych kątach i nachalną „fizyczność” wyprowadzki, gwałt rozstania z kawałkiem swojego świata. Położył nacisk na przywiązanie, na grupę bliskich sobie ludzi. Samotny szeryf w pustym domu nie liczy się w tym procesie (choć ma broń), należy do epizodów, a nie historii utraconego domu.
Gdy się traci, a nawet, gdy tracą tylko inni, liczy się bliskość, poczucie wspólnoty, miłość, coś, czego nie można odebrać. Filip Springer, który użyczył tytułu swojej serii całej wystawie, zbudował opowieść opartą całkowicie na emocjach. Ona nie zawiera dramatu, choć przedstawia parę z niemałym kłopotem. Oto wersja kryzysu „light”, czyli w Polsce: młodzi stracili pieniądze na dom, ale nie z kretesem. Zdołali uwić sobie mieszkanko. Prosta historia opowiedziana najprostszymi środkami. Jakkolwiek to trywialne, strasznie chce się jej przyglądać. Emanuje radością, która się udziela. Radość nic nie kosztuje. Uczucia nic nie kosztują. Tylko nie rozdają ich na ulicy. Gdy wokół się wali, zresztą nawet, gdy jest nieco lepiej, miło się do nich przykleić choć na fotografii. A jeśli nie wystarcza i miłości brakuje, zawsze zostaje cotygodniowa fiesta.
Zamiast „się czegoś nauczyć”, ludzie wolą mieć swoje „St. Mary”.

Monika Piotrowska, kurator
---
Piotr Małecki (ur. 1967)

„Stracić dom”




Północna Wirginia, a szczególnie Prince William County, jest jednym z najbardziej dotkniętych kryzysem nieruchomości miejscem w Stanach Zjednoczonych. Setki tysięcy domów są opuszczane przez właścicieli, bez szans na ich sprzedaż ani na spłatę zaciągniętego kredytu. Ten reportaż został zrobiony na samym początku kryzysu, w sierpniu 2008 roku. Wtedy właśnie wszystko zaczęło przewracać się jak domino: banki poupadały pod ciężarem niespłacalnych kredytów, przemysł pozbawiony pieniędzy zaczął się chwiać, a zwalniani z pracy ludzie jeszcze bardziej zaczęli zalegać ze spłatą masowo zaciąganych pożyczek. Do tej pory wiele następnych domów w tym rejonie zostało opuszczonych i przejętych przez banki. Część domów jest po prostu zwracana bankom, a klucze są przekazywane przez właściciela przedstawicielowi banku. Przypadek przedstawiony w reportażu jest jednym z wielu takich, gdy dom zostaje porzucony, a właściciele znikają. Wtedy przyjeżdża szeryf, puka do drzwi, a gdy nikt nie otwiera, włamuje się wytrychem i przegląda dom z bronią w ręku. Potem budynek się zabezpiecza, zakłada nowe zamki a bank przejmuje go w swoje władanie.

Piotr Małecki
O autorze:
Studiował operatorstwo na Wydziale Radia i Telewizji w Katowicach oraz fotografię w Anglii na BPCAD Bournemouth.
Po powrocie do Warszawy w latach dziewięćdziesiątych debiutował jako etatowy fotoreporter tygodnika "Wprost", by po paru latach rozpocząć już niezależną współpracę z magazynami w Polsce i na świecie. Obecnie najbardziej zajmuje go realizacja długotrwałych i możliwie dopracowanych fotoreportaży na tematy, które są mu bliskie.
Mieszka z żoną i dziećmi w podwarszawskim Piasecznie.
--------------

Filip Springer (ur. 1982) / visavis.pl  
„Miłość w czasach kryzysu” 2009



W początkach 2009 roku tysiące młodych małżeństw w krajach Europy Środkowo – Wschodniej zaczęły boleśnie odczuwać skutki rosnącego bezrobocia i spowolnienia gospodarczego. Rynki ekonomiczne krajów takich jak Węgry, Czechy, Litwa, Estonia czy Ukraina załamały się, część tych państw w obawie przed bankructwem sięgnęła po zagraniczną pomoc. Na tym tle wskaźniki makroekonomiczne Polski prezentowały się pocieszająco.
Natasza i Jacek Waloszczykowie w początkach 2009 roku, w samym oku kryzysowego cyklonu,  zdecydowali się na kupno pierwszego, własnego mieszkania. Wystraszone kryzysem banki mocno zaostrzyły kryteria przyznawania kredytów hipotecznych. Aby zdobyć zdolność kredytową Waloszczykowie musieli więc zrezygnować z marzenia o niewielkim domu pod Poznaniem i kupić używane mieszkanie na jednym z osiedli. Po czterech miesiącach poszukiwań i formalności w końcu odebrali klucze i mogli wyprowadzić się z niewielkiego i niedogrzanego mieszkania wynajmowanego od czterech lat na dalekich peryferiach miasta. Trwające kilkanaście tygodni prace remontowe i wykończeniowe prowadzili często na własną rękę. Zaciągnięty  kredyt będą zaś spłacać przez najbliższych 30 lat. Wierzą, że z kolejnych ekonomicznych zawieruch Polska również będzie wychodziła obronną ręką.

Filip Springer
O autorze:
Absolwent Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych (archeologia i etnologia z antropologią kulturową) na UAM w Poznaniu. Dziennikarz i fotoreporter, współpracuje z mediami lokalnymi i ogólnopolskimi (publikował m.in. Polska The Times, Polityka, Rzeczpospolita, Dziennika, Przekrój, Wprost, Newsweek).
Harcerz, wydaje dla Kwatery Głównej ZHP internetowy magazyn wędrowniczy Na Tropie.
W l. 2006-2007 stypendysta Instytutu Dziennikarstwa Polskapresse.

-------------------

Maciej Dakowicz (ur. 1976)
„Życie nocne w Cardiff” 2004-2009



Życie nocne w Cardiff koncentruje się wokół St. Mary street, jednej z głównych ulic centrum miasta, gdzie znajduje się największe w mieście skupisko pubów i klubów nocnych. W sobotnie wieczory ulica zamykana jest dla ruchu kołowego i opanowują ją imprezowicze z Cardiff i z okolicznych miejscowości. Najpierw wszystko zaczyna się w pubach, gdzie piwo i różne kolorowe drinki leją się strumieniami, często zapijane wódką dla szybszego efektu. Następnie ludzie przenoszą sie do klubów, by tańczyć, pić i podrywać się nawzajem. Później towarzystwo głodnieje, więc rusza do McDonalds’a na hamburgery lub na Caroline Street, zwaną Chippy Lane, na obowiązkowe danie z grubymi oleistymi frytkami. W końcu okolo 3.00 nad ranem, kiedy zamykane są po kolei kluby, wszyscy próbują jakoś wrócić do domu.
Pomiędzy tymi głównymi punktami wieczornego programu wszyscy prędzej czy później mijają się na St. Mary street. Najbardziej rzucają sie w oczy Hen Parties, czyli grupki ubranych zazwyczaj na różowo dziewcząt, świętujących czyjś wieczór panieński. Co chwilę pojawia się również wesoła grupa supermanów, smurfów lub jaskiniowców, próbujących za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę przechodniów i zawrzeć znajomości z jak największą ilością skąpo ubranych dziewcząt. Bez względu na porę roku większość imprezowiczów jest w letnich ubraniach, dlatego że w większości klubów nie ma co zrobić z kurtkami, a poza tym spod kurtek nie byłoby widać bicepsów i dekoltów. Wszystko dzieje się na oczach innych, pary się całują, śmieci nie mieszczą się w koszach, ktoś za dużo wypił i siedzi pod ścianą klubu, komuś jest niedobrze i zwraca cały alkohol i kolację na chodnik, ktoś zaczyna się szarpać z innym i „zwija” ich policja do radiowozu, inny ma nadmiar energii i robi pompki na chodniku, a drugi leży i kontempluje gwiazdozbiory. Grunt, to aby noc była udana i nieważne co będzie jutro. Potem kolejny tydzień w nudnej pracy. Aby jakoś doczekać kolejnej soboty na ulicy St. Mary.

Maciej Dakowicz
O autorze:
Fotograf, doktor informatyki, współwłaściciel galerii fotograficznej. Wyjechał z Polski po ukończeniu studiów informatycznych w 2000 r.
Aparat fotograficzny wziął do ręki w 2003 r. W 2004 r. przeprowadził się do stolicy Walii Cardiff, gdzie podjął pracę na uczelni. Tam się doktoryzował. W międzyczasie podróżował z aparatem po Azji i Afryce. Między podróżami fotografował życie nocne w Cardiff, zyskując rozgłos po publikaji tych zdjęć w największych brytyjskich gazetach. Od ponad roku próbuje utrzymać sie z fotografii, jak sam przynaje - z różnym skutkiem.

Patronat medialny:

                 



 
      Współfinansowanie                                                                  Partnerzy
                
Copyright © 2008-2009 proFOTOGRAFIA
Powered by TrojkaDesign