| VI Międzynarodowy Festiwal Fotografii w Rybniku – 27-29 marzec 2009 |
|
Garść wrażeń z VI Międzynarodowego Festiwalu Fotografii w Rybniku – 27-29 marzec 2009 Upadek najpierw kopalni, później górniczego etosu, niszczy specyfikę społeczną Śląska, jej relacje, spójność, tradycje (typowym przykładem staje się katowicki Nikisz, który trwa właściwie już tylko w i dzięki filmowej fantazji „Angelusa” Lecha Majewskiego). A w Rybniku – niespodzianka. Nie ma kopalni, jest elektrownia. Potężna i hojna nadal, jak przez dziesięciolecia. Festiwal odbywa się w Klubie Energetyka - rodzaju wielkiego, przyzakładowego domu kultury, należącego do kompleksu rekreacyjno-kulturalnego, położonego pomiędzy zbiornikiem technologicznym (Zalew Rybnicki) i Elektrownią Rybnik. Rzec można: goście festiwalu przez ścianę wyczuwają tętno energetycznego sponsora. Festiwal w Rybniku jest zjawiskiem zadziwiającym. Mimo, że nie istnieje w mediach ogólnopolskich, ma zdumiewającą publiczność. Przez trzy festiwalowe dni odwiedzało go 300-400 widzów. Połowa tej publiczności codziennie się wymieniała, w sumie liczyła więc około tysiąca osób. Jeśli dodać, że mało wśród nich było ludzi nie związanych żywo z fotografią – naprawdę niebywałe. Trzeba więc o tym mówić. Najchętniej w intencji uświadamiania środowiska fotografów, gdyż Rybnik to miejsce, w którym warto wystawiać. Festiwal jest imprezą dynamiczną, zasiedziałą i okrzepłą. Większość widowni czuje się wyraźnie jak u siebie, a rekrutuje z członków mnogich grup i klubów fotograficznych Śląska (kilkanaście prezentowało swe wystawy). Śląsk to nieznane szerzej w Polsce zagłębie fotograficzne, z ciekawym „zapleczem motywacyjnym” po stronie czeskiej, jakim jest Instytut Fotografii Twórczej Uniwersytetu Śląskiego w Opavie (wśród studentów jest wielu Polaków; większość ze Śląska). Poza tym od sąsiadów, nie tylko Czechów, ale i Słowaków, zdarzają się w Rybniku goście, dodając przeglądowi niewątpliwie swojego kolorytu. Program trzech dni festiwalowych (patrz niżej) objął z górą 20 wystaw indywidualnych i grupowych, i drugie tyle autoprezentacji (najczęściej multimedialnych, odbywających się w wypełnionej po brzegi sali na 300 osób). Zaletą takich niereklamowanych przeglądów, skupionych na celach własnych, a nie „medialnych”, jest duża szansa na zaskoczenie widzów jakimś lokalnym materiałem, który dla obcych staje się odkryciem. Rybnik zdecydowanie pozwolił zabłysnąć materiałom przygotowanym przez Bogdana Kułakowskiego, fotoreportera „Dziennika Zachodniego” w czasach PRL. Kapitalny „Zestaw zdjęć, które nie przeszłyby przez cenzurę”, wygrzebanych w archiwum tejże gazety, przeważnie nie sygnowanych i tylko częściowo, dzięki dobrej pamięci Kułakowskiego, przypisywanych przez niego dawnym kolegom redakcyjnym, okazał się pasjonującym rajdem przez realia Polski z ubiegłej epoki. Oczywiście rzecz dotyczyła dawnego Województwa Katowickiego i też tym jest cenniejsza, zważywszy, że poza Kazimierzem Kutzem trudno znaleźć kogoś, kto tłumaczyłby dziś fenomen Śląska reszcie kraju w ujęciu historycznym. No i w rezultacie prezentacja Kułakowskiego (okraszana anegdotami) okazała się odkryciem dla swojej, śląskiej, tyle, że tej młodej publiczności, tak samo, jak dla obcych. ![]() Poziom wszystkich prezentacji był bardzo nierówny, ale marką tego festiwalu jest właśnie platforma do spotkań lub wręcz zderzenia fanów fotografii o różnym stopniu rozwoju. Właśnie dla tej publiczności warto tu wystawiać. Żeby jednak nie zostawiać wrażenia, że na festiwal w Klubie Energetyka przyszli wyłącznie mniej lub bardziej profesjonalni fotografowie, podsumuję komentarzem kobiety, która przyszła z mężem na nocny pokaz fotokastów („Noc z dokumentem” proFotografii), rezygnując z wyjścia do kina: "Całe szczęście, że tu przyszliśmy - to sto razy lepsze od kina!". Prezentacje proFotografii w Rybniku: Wystawy: „Ludzie Litwy” Antanasa Sutkusa 27-29.03.2009 „Albania” Bartka Wrześniowskiego 27.03-27.04.2009 „Czeczenia” Mariusza Foreckiego 27.03-27.04.2009 Prezentacja Instytutu Fotografii proFotografia 27.03.2009 „Noc z dokumentem” - prezentacja fotokastów 28.03.2009 Monika Piotrowska zdjęcia z festiwalu: Andrzej Marczuk |
















